Grasz, czy nie grasz?

Love me if you dare. To taki film, który pamiętam z wczesnej młodości. Zakochałam się w nim i w muzyce do niego. Opowiada o parze przyjaciół, która zna się od dziecka. Od najmłodszych lat pogrywają ze sobą w niezwykłą grę-  na każdym kroku żądają od siebie udowodnienia własnej odwagi. Coś na zasadzie „Nie zrobisz tego! Nie odważysz się!”. Wyzywają się na przeróżne pojedynki, wystawiają się wzajemnie na próbę i tak przez całe życie, od błahostek po sprawy życia i śmierci.

Nie ma dla nich rzeczy niewykonalnych ani niemożliwych. Doprowadzają do sytuacji, kiedy ta właśnie gra zaczyna przejmować kontrolę nad ich życiem. Poniekąd wyznacza granice tego życia. Nie są w stanie sami podejmować racjonalnych decyzji. Są jak wieczne dzieci, uwięzione w pułapce własnego dzieciństwa. Jak dzieci, które nie potrafią dorosnąć. Między dwojgiem tych ludzi jest niewytłumaczalna magia. Sami nie wiedzą czy łączy ich prawdziwe uczucie, czy jedynie sentyment do wspólnie przeżytych chwil.

Z jednej strony każde z nich przeżywa własne dorosłe życie na swój sposób, jednak nawet będąc w związkach z innymi, nie potrafią o sobie zapomnieć. Pojawiają się, żeby za moment z powrotem zniknąć.  Aż do następnego razu.

Sentyment istnieje, i owszem. Ale co innego wspomnieć raz na jakiś czas, ot tak, bliską osobę z przeszłości, uśmiechnąć się do siebie lub do niej w duchu i pomyśleć, że to było fajne ale już tego nie ma, i zaraz potem wrócić do swoich bieżących spraw.

Co innego jednak kiedy myślimy o kimś przez większą część naszego życia, kiedy myśli te towarzyszą nam częściej niż byśmy tego chcieli. Kiedy nie potrafimy stworzyć z nikim dojrzałej relacji, bo wciąż mamy w głowie jakąś starą znajomość. A to przyjaciela z dzieciństwa, który wydaje się nam przez całe życie być tym jedynym, a to pierwszą miłość która na pewno jest nam przeznaczona, a to jeszcze co innego.. Często przez to nie potrafimy podjąć dojrzałych decyzji w dorosłym życiu, chcemy być wiecznymi dziećmi, które nie muszą nic deklarować, nic nikomu obiecywać, nic podpisywać, nie muszą zakładać żadnych obrączek, zachodzić w żadne ciąże, kupować mieszkań, brać kredytów i tym podobne.  Ale tak naprawdę, bardzo często, nie chcemy tego wszystkiego z jednego powodu. Wtedy okazłoby się, że to już koniec. Że ta znajomość, na której happyend całe życie czekamy, dla której zawsze była jeszcze jakaś nadzieja, teraz musi zostać zakończona. Definitywnie, na zawsze, na wieki. Amen.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s