Banał i bełkot o…

No właśnie. Dzisiaj będzie trochę o jesieni. Jest najpiękniejszą porą roku i to wcale nie dlatego, że dookoła otaczają nas piękne jesienne barwy, że pod nogami plączą się żołędzie i kasztany, że jesienne powietrze jest najlepsze i przywołuje najlepsze wspomnienia..  

No może nie tylko dlatego.. Robi się już fajnie chłodno a dzień jest krótszy i po 19 robi się ciemno. Herbata z miodem i pigwą nigdy nie smakuje tak dobrze, jak ta wypita jesiennym wieczorem na tarasie. Zaczyna się sezon wspaniałych jesiennych owoców, więc zabieramy się powoli z B. za „wzmacniacze” na zimę, czyli  pigwówki, cytrynówki, jeżynówki i inne.. ;)

Uwielbiam małe deszcze, wielkie ulewy, spacery bez parasola. Czekam z niecierpliwością na moment, kiedy wyciągnę z szafy moje płaszcze, szaliki i czapki! Mogę też w końcu bez wyrzutów pochorować, leżeć całymi dniami pod kołdrą, pić obrzydliwe mleko z masłem i miodem, syropy „samoróby” z cytryny, cebuli i cukru i inne cuda. Wreszcie mogę poużalać się nad sobą, postękać, pojęczeć i wystawiać na próbę cierpliwość B. ;) i oglądać całymi dniami, sezon za sezonem, „Gilmore Girls”.

Jesień to też taka pora, kiedy przypomina mi się dzieciństwo. Szczególnie intensywne wspomnienia mam z okresu przedszkolnego. Pamiętam spacery do lasu w poszukiwaniu żołędzi i kasztanów na ludziki; zbieranie jarzębiny na korale i różnych roślin i liści do zielnika (!) /Czy teraz się to jeszcze robi?/.

Jesienią czuję się trochę jak Meg Ryan w „Masz wiadomość”, która zachwyca się urokami jesiennych poranków w NY. Kiedy pomyślę o tej scenie, to aż chce mi się wstać rano o 5.30 i iść do pracy ;)

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Banał i bełkot o…

  1. Nie wiem gdzie mieszkasz, ale to musi być cholernie ładne odludzie, bo w większości polskich miast poranek jest taki sam – zakorkowany i samochodowy. Polecam poranki zagraniczne, gdzie z jakiś powodów ludzie mają unormowany czas pracy, na każdym rogu jest piekarnia i w ogóle jest sympatyczniej, a pani w autobusie uśmiechnie sie i powie „Miłego dnia”, a nie „gdzie się chuju pchasz?!”…
    Sorki za nie gwiazdkowanie wulgaryzmu, ale uważam to za policzeg dla inteligencji osoby, która czyta to co piszę.

    • Mieszkam w Gdańsku i uwielbiam zarówno zakorkowane samochodowe poranki jak i „gdzie się pchasz blondpindo!?” ;))
      PS. A „miłego dnia” z wymuszonym uśmiechem przyklejonym do paszczy, działa na mnie jak płachta na byka. Nie mam pojęcia dlaczego..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s